Wielki Finał SOLA – Siatkarskiej Okręgowej Ligi Amatorskiej
Przedstawiamy relację z dzisiejszych półfinałów, przygotowaną przez Koordynatora ds. Sportu i Rekreacji Ośrodka Kultury Gminy Tomice, pana Pawła Kręciocha.
Dziś w tomickiej hali rozpoczął się finałowy turniej SOLA.
Do decydującego o rozstrzygnięciach etapu awansowały cztery najlepsze drużyny sezonu zasadniczego, które miały za sobą aż 20 rozegranych spotkań i kilka miesięcy intensywnej rywalizacji. Wszystko niejako zaczęło się od nowa.
W finałach nie liczy się już miejsce zajęte w tabeli, ani wcześniejsze wyniki. Decyduje dyspozycja dnia i to, kto lepiej wytrzyma presję najważniejszych meczów sezonu
Półfinały dostarczyły kibicom mnóstwo emocji i były zdecydowanie ciekawsze niż te sprzed roku. W niemal każdym secie oglądaliśmy wyrównaną walkę, długie wymiany i zwroty akcji, które trzymały w napięciu do ostatniej piłki. To właśnie zaserwowały nam (nomen omen) cztery najlepsze drużyny ligi. Sport jest bezlitosny, bo miejsca w wielkim finale były tylko dwa
Ośrodek Kultury Gminy Tomice,Stowarzyszenie “Sola” oraz Sola – Siatkarska Okręgowa Liga AmatorskaGmina TomiceWitold Grabowski Wójt Gminy Tomice
Półfinał I
Misiek Team Stryszawa – Straight Volley 3:1 (25:20, 19:25, 25:21, 25:19)
Faworyt, mistrz fazy zasadniczej, Misek Team nie wszedł w spotkanie dobrze tracąc trzy pierwsze punkty. Szybko zdołał wrócić do spotkania. Do remisu 3:3 doprowadził Kacper Mlak. Niebawem, po bloku Choczyńskiego i Badowskiego Straight wyszło na prowadzenie 7:4, łapiąc dobry rytm. Z czasem “Miśki” odrobiły starty (11:11), lekko odskoczyły (15:13), lecz rywale trzymali się w secie (17:17). Być może doprowadzenie do remisu rozluźniło SV, gdyż w końcówce zabrakło mu koncentracji i przegrał 20:25.
W drugim secie walka “punkt za punkt” również toczyła się do stanu 17:17. Zespołem odrabiającym starty był “Misiek”. I tym razem to on nie wytrzymał w decydującej fazie. Straight odskoczyło na 20:17 po rozważnych atakach Szymona Ryłki, efektownym bloku Mikołaja Badowskiego i potrafiło nadbudować przewagę, zwyciężając 25:19.
Po dwóch setach trzymających w napięciu przez długi czas, nie był niespodzianką przebieg trzeciego. Znów “szło na żyletki” do momentu gdy tablica pokazywała wynik 18:18. Wtedy wrotki odpaliły “Miśki” notując serię pięciu punktów (23:18). Zaczął Łuczak, później zadział blok Mlaka z Borowym, który w następnych akcjach zaliczył asa serwisowego i skuteczne zbicie. Ostatnią piłkę w parkiet rywala wbił Kacper Kaczmarczyk (25:21).
Zgodnie z tradycją tego starcia, po połowie czwartego, i jak się okazało – ostatniego seta, było remisowo: 16:16. Tyle, że nie grano “punkt za punkt”, bo Misiek prowadził 12:5 (!), ale roztrwonił włożoną pracę, dając wejść do ogródka oponentowi, który zaliczył świetną serię (7:1). Po raz kolejny w tej potyczce zadziała zasada, że drużyna pracująca nad powrotem i osiągająca cel, nie “dojeżdża” w najważniejszych momentach. Od stanu 16:16 Straight ugrało tylko trzy punkty, a seta znów zamknął Kaczmarczyk.
Półfinał II
Budovlani – ALPS Łękawica 3:1 (31:29, 20:25, 25:18, 25:20)
Świetny pierwszy set, najlepszy jak dotąd w krótkiej, dwuletniej historii finałów. Wiele emocji, dobrych akcji, prostych błędów, przestojów i zrywów z obu stron. Ostatecznie zespoły “złapały się” na 24 punkcie, choć najpierw Budovlani pracowali nad prostszą drogą do wygrania seta (20:18), a potem nagle atuty z rąk wytrącił im rywal, który miał trzy piłki meczowe (21:24), żadnej jednak nie wykorzystał i przyszło się czubić na przewagi. Pasjonująca walka trwała 6-7 minut. Ostatnie dwie piłki dla Budovlanych skończył Dominik Radwan. Najpierw zagrał o ręce rywala, a później postawił pojedynczy blok. Podwaliny pod sukces podłożyli też opanowani: Bednarczyk i Odrobina.
Wydawało się, że porażka w zaciętym secie może odebrać nieco chęci, ale stało się odwrotnie. ALPS wyszedł się bić i mimo, że przegrywał 9:12, doprowadził do wyrównania (16:16), a potem zaczął znikać przeciwnikom z horyzontu (19:17, 21:18). W ostatniej fazie seta świetnie zagrał Paweł Podlaszewski zdobywając kilka kluczowych punktów. On też zamknął partię, wyrównując stan meczu.
W trzecim secie zawodnicy ALPS nie mieli już tyle sił, wigoru co w dwóch pierwszych. O ile byli w stanie dotrzymać kroku w początkowej fazie seta (10:10), to później Budovlani nie zostawili złudzeń. Wyszli na prowadzenie 20:12 (sprytne przebicie oburącz Sebastiana Cisonia w puste “pomalowane”) i pewnie zakończyli sprawę. Znów cenne punkty dał “Dziaba” Bednarczyk, dołożyli w bloku Hałat z Matlakiem, a sprawę znów zamknął Radwan.
W czwartej partii powrócono do pełnego zwarcia. Wielu graczy miało dobre momenty. Na pewno po stronie ALPS na pochwałę zasługuje Książek, dający kilka punktów w niełatwych sytuacjach. Do kiedy emocje tym razem? Do stanu 19:19. Od tego momentu Budovlani… budowali przewagę. W decydujących fragmentach pokazał się Bednarczyk i Pytel. 25:20.
Relacja: PAWEŁ KRĘCIOCH
…
Jutro wielki finał ligi (godzina 12.00), a wcześniej mecz o 3 miejsce. Serdecznie zapraszamy kibiców. Warto zobaczyć w akcji najlepsze amatorskie zespoły siatkarskie z naszego terenu. Ich poziom faktycznie pozwala cieszyć się grą.
Related Posts
Harmonogram Wielkiego Finału Ligi SOLA – Mężczyzn
Harmonogram Wielkiego Finału Ligi SOLA – Mężczyzn Po zakończeniu rundy…
SOLA Mężczyzn – czas na FINAŁOWE EMOCJE!
Emocje sięgnęły zenitu! 24 lutego 2026 r. zakończyła się runda…
Relacja z Wielkiego Finału SOLA-mężczyzn
Relacja z finału SOLA mężczyzn, przygotowana przez Pana Pawła Kręciocha…