0 Comments

Relacja z finału SOLA mężczyzn, przygotowana przez Pana Pawła Kręciocha z Ośrodka Kultury Gminy Tomice

Wczorajsze półfinały pokazały, że w ostatnim dniu drugiego sezonu Ligi SOLA (Siatkarska Okręgowa Liga Amatorska) należy spodziewać się grzmotów i nawałnic. Tak też było w meczu finałowym, ale wcześniej świetną przystawką była również potyczka o trzecie miejsce.

Na cztery mecze rozegrane w ciągu weekendu, żaden nie zakończył się rezultatem 3:0, a to – bez zbędnych słów – pokazuje, że poziom był wyrównany i wysoki, co przyznało kilku postronnych obserwatorów, którzy tej ligi nie śledzili, ale chcieli zobaczyć część decydujących meczów.

Mecz o 3 miejsce

Staright Volley – ALPS Łękawica 1:3 (22:25, 25:20, 23:25, 10 :25)

W pierwszy secie oba zespoły ranił się nawzajem do piątego punktu, później Straight Volley zaczęło znikać z radarów ALPS-ów i osiągnęło bardzo obiecującą przewagę: 16:11. Wtedy jednak przegrywający zespół zwarł szeregi i systematycznie, szybko zaczął odrabiać starty. Dużą cegłę dołożył do tego Artur Wyrwa, punktujący trzykrotnie, doszły dwa bloki i SV zostało dogonione (18:18). Po raz ostatni remis pojawiał się w tym secie na tablicy przy stanie 20:20. Później dobrą robotę w szeregach ALPS wykonali w ataku Mateusz Książek i Filip Pająk, dociągając swoją łódź do brzegu (25:22).
W drugiej partii Straight Volley wyciągnęło wnioski i przy prowadzeniu 15:11, a potem 20:16, nie dało się doścignąć. Dobra gra Radka Niciei i Mikołaja Badowskiego w ataku ze środka i w bloku, dała zwycięstwo 25:20.
Trzeci set to znów prowadzenie SV: 6:3, a potem powiększone: 14:9 i 16:11. Niestety dla tego zespołu, tak jak w pierwszej partii przewaga szybko wyparowała. Od wyniku 18:18 obie ekipy “wzięły się za czuby”. Więcej piór rywalom wyskubało ALPS, głównie za sprawą skutecznego Pająka, potrafiącego złapać piłkę na dużym pułapie (25:23).
Ostatni set spotkania kompletnie “uciekł” Straight Volley. Trudno było myśleć o nawiązaniu rywalizacji, gdy na początku oponent prowadził 9:3, a w połowie seta 16:5. Trzeba było po prostu dograć, z czego korzystali przede wszystkim Wyrwa i Pająk. Ich zespół zagrał perfekcyjnie, właściwie bez błędów własnych. SV przegrało wysoko, jednak w całym turnieju pokazało dobrą siatkówkę, próbując wybierać raki rywalom. Nie poradziło sobie tylko w ostatnim secie, a rozegrało ich osiem.

Finał

Misiek Team Stryszawa – Budovlani 3:2 (25:18, 25:15, 25:27, 22:25, 15:12)

Czego chcieć więcej w finale po pół roku ligowych potyczek niż pięcioosobowego finału, w którym przegrywający 0:2 zespół ucieka spod topora, grając “na przewagi” w trzeciej partii, a w czwartej wyrównuje? Cały sezon został skurczony do jednej tie-breakowej batalii, w której większą odpornością wykazały się “Miśki”.

W pierwszej odsłonie Budovlani wygrywali 7:4, ale wszystko się wyrównało po akcji zamkniętej przez Kacpra Mlaka (7:7). Późnej uaktywnił grający bardzo dobre zawody Sławek Paleczny, zdobywając kilka punktów w krótkim okresie, do tego doszedł blok Kuby Borowego, akcja Antka Łuczaka i Misiek mógł klepać się po brzuszku, mając satysfakcję z pięciopunktowej przewagi (16:11). Przeciwnicy podgonili, a dzięki skutecznemu atakowi Tomka Pytla przegrywali tylko 16:17. Stryszowianie nie pozwolili na więcej i zaczęli uciekać. Znów trzy razy zapunktował Łuczak, dwa razy przed Budovlanymi wyrosła za siatką ściana nie do przebicia, a wszystko zakończył Paleczny (25:18).

W drugim secie Budovlani przegrywali od początku i tylko kilka razy zdołali zbliżyć się na dystans punktu. Misiek proponował zróżnicowane ataki – ze skrzydeł, środka, jego zawodnicy zagrali dwa razy podwójną krótką, a mając świadomość wysokiego prowadzenia ręce im nie drżały. Zwyciężyli wysoko – 25:15.

Na trzeci set Budovlani wyszli z nożem w zębach. Stali pod ścianą i podjęli walkę od pierwszej piłki, co dawało zwiększające się prowadzenie: 6:3, 10:4 i największe, 7-punktowe: 15:8. Od tego momentu dobrze funkcjonująca maszyna zaczęła ustawać. Misiek nie chciał oddać choćby jednego seta, w kolejnych akcjach więcej zyskiwał niż tracił i oba zespoły zrównały się tuż przed finiszem: 21:21. Od tego momentu, aż do końcowej piłki cały czas o punkt z przodu byli Budovlani, a zespół ze Stryszowa doprowadzał do remisu. W końcu w swoim stylu huknął “Dziaba” Bednarczyk, poprawił Dominik Radwan i Budovlani odetchnęli (27:25).
W czwartym secie to oni zdołali odwrócić nieciekawą dla siebie sytuację. Przegrywali 12:16, lecz sięgnęli po ukryte moce. Sprytnie skrótem zagrał Tomek Pytel, potem zaatakował Bednarczyk, w kolejnej akcji zyskali punkt po ataku blok-aut. Misiek Team poprosił o czas, ale po powrocie na parkiet nadal lepiej czuli się Budovlani, którzy za sprawą ataku po skosie Dominika Radwana po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (18:17). Dwupunktową przewagą dało zbicie Pytla (20:18). W decydującym momencie Piotrek Hałat przebił się przez podwójny blok, a atak Bednarczyka zamknął temat (25:22).
W piątej odsłonie tego meczu wyrównany był początek (3:3). Po kilku akcjach niemałą jak na krótki set przewagę osiągnął Misiek Team Stryszawa (7:4) i właściwie “dowiózł” ją do końca, zwyciężając również różnicą trzech punktów. Tylko w dwóch momentach Budovlani byli od rywali “o włos”: 8:9 i 11:12. Dobrze współpracujący kolektyw “Miśków” nie pozwolił na więcej i trzeci zespół poprzedniego sezonu wdrapał się na najwyższy szczyt podium. Budovlani po raz drugi zostali ze srebrem.

Zawodnikiem MVP mistrzostw wybrany został Łukasz Bednarczyk (Budovlani). Organizator SOLA Michał Harmata wręczył zawodnikom trzech pierwszych drużyn medale oraz nagrody finansowe.

Relacja: PAWEŁ KRĘCIOCH

Turniej finałowy odbył się we współpracy z: Ośrodek Kultury Gminy Tomice, Stowarzyszenie “Sola” oraz Sola – Siatkarska Okręgowa Liga Amatorska Gmina Tomice Witold Grabowski Wójt Gminy Tomice

Related Posts